Kraków, czyli miasto, gdzie przyszłość stoi na wyciągnięcie ręki! Kto by pomyślał, że ulicami naszego miasta będą śmigać nie tylko tramwaje, ale i… cyfrowe wozy strażackie oraz bohaterowie uciekający metrem przed zbuntowaną AI? Taką właśnie wizję zaproponowali młodzi programiści i wizjonerzy z drużyny „PiLess”, którzy ostatnio zamieszali w ogólnopolskim konkursie Motorola Solutions Science Cup.
Bezpieczeństwo publiczne po krakowsku (i z przymrużeniem oka)
Benedykt Cyran, Jakub Kosek, Ignacy Ozga, Jan Popowicz z Technikum Łączności nr 14 oraz Michał Przebinda z VI LO wzięli na warsztat temat, który każdy z nas powinien sobie wziąć do serca, czyli bezpieczeństwo publiczne. Tak powstała gra SafeServe, czyli dynamiczna przejażdżka przez futurystyczny Kraków – taki z metrem, który znamy tylko z odważnych marzeń prezydentów miasta. Gracze mogą tu prowadzić wóz strażacki, ścigać się w driftującym pościgu, a na deser – uciekać metrem przed groźną sztuczną inteligencją.
Brzmi nieźle? Jury myślało podobnie: „PiLess” zdobyli drugie miejsce w klasyfikacji końcowej oraz Nagrodę Publiczności, przyznaną głosami pracowników Motoroli oglądających finałowe prezentacje na żywo.
Kraków w nie całkiem realnej odsłonie
Mapa gry odtwarza układ miasta tak drobiazgowo, że niejeden zapalony rowerzysta mógłby tu planować objazd remontowanych ulic. Jak zauważa Jan Popowicz, tu nie ma ściemy: „Stworzyliśmy grę o public safety, która bazuje na futurystycznym Krakowie, to miasto smart city, po którym jeździ metro”. Za pomysł, design i efekty oprawy odpowiadali młodzi, przyszli technicy informatycy, przy aktywnym wsparciu inżynierów Motoroli.
Czego nauczył ich konkurs?
Motorola Solutions Science Cup nie kończy się na rywalizacji. Tu chodzi o prawdziwe projektowanie, ćwiczenie prezentacji (nawet przed twardym jury!) i oswajanie się z realiami IT. Zespoły musiały przejść przez trzy etapy. Najpierw wysyłka prezentacji koncepcyjnej, później praca z mentorami nad prototypem (plus obowiązkowe nagranie video!), a na koniec wielki stacjonarny finał w siedzibie Motoroli w Krakowie. Słowem: maraton kreatywności, programowania i autopromocji, który kończy się tam, gdzie zwykle zaczynają się korporacyjne ścieżki kariery.
Ignacy Ozga przyznaje, że publiczne uznanie i świetna zabawa ludzi oglądających ich grę były chyba najprzyjemniejsze w całej tej przygodzie, bo jak często młody developer może popatrzeć, jak eksperci z branży cieszą się jak dzieci, grając w coś, co sam stworzył?
Stworzyliśmy grę o public safety, która bazuje na futurystycznym Krakowie, to miasto smart city, po którym jeździ metro
Motorola Solutions Science Cup od kuchni
W tym roku konkurs odbywał się już po raz piąty i – jak podkreślają organizatorzy – popularność nie słabnie. Przyciąga formułą: można poczuć się jak prawdziwy specjalista, mając wsparcie mentorów, a nie tylko rywala za ścianą. Finałowe kryteria? Zdecydowanie dla ludzi od zadań specjalnych: ocena problemu public safety, interaktywność, systemy, grafika i muzyka, spójność, progresja fabuły oraz ogólna narracja, w której nawet Bond by się zakochał.
- 3 etapy selekcji
- 10 najlepszych zespołów w półfinale, 5 w finale
- Nacisk na współpracę, pitching i projektowanie
Jak dodaje Krzysztof Stuglik, opiekun zespołu z Technikum Łączności nr 14, tego typu inicjatywy dają uczniom nie tylko praktyczne umiejętności programistyczne, ale też lekcję współpracy, a co ważniejsze, pozwalają doświadczyć, ile frajdy daje „naprawdę dobry projekt”!



