Gdy temperatura idealna na city break, a turyści walą drzwiami i oknami – samorządy Krakowa i okolic ostro debatują, co dalej z najmem krótkoterminowym. Tym razem nie chodzi o wybór między firmowaniem apartamentu hasłem „z widokiem na krakowską codzienność” czy „tu zaczyna się przygoda”, lecz o bezpieczeństwo – całkiem dosłownie – i jasne reguły gry.
Strażacy i samorządowcy ręka w rękę?
Najgorętszym wątkiem okazała się potrzeba jak najszybszego powołania zespołu roboczego od spraw przeciwpożarowych. Zadanie tej ekipy? Stworzyć ostateczne wytyczne bezpieczeństwa przeciwpożarowego dla wszystkich miejsc wynajmowanych na krótko – żeby nie rozniecić pożaru, i to dosłownie, w miejskich kamienicach.
Ile gmin, tyle pomysłów na regulacje
Samorządowcy jednomyślnie krzyczą – potrzebujemy skutecznych narzędzi do regulowania liczby wynajmowanych mieszkań. Na stole pojawiła się opcja wprowadzenia stref specjalnych, gdzie krótkoterminowy wynajem byłby reglamentowany. To trochę jak wejść do sklepu i dowiedzieć się, że nie wszystko można mieć od ręki.
Ale to nie koniec! Padły też propozycje systemu licencji oraz limitów mieszkań przeznaczonych na najem krótkoterminowy – i to tylko w wybranych częściach gminy. Innymi słowy: koniec z dowolnością, zaczynamy grać według klarownych zasad.
Co planują samorządy?
- Powołanie zespołu do spraw bezpieczeństwa przeciwpożarowego dla najmu krótkoterminowego
- Wprowadzenie możliwości tworzenia stref ograniczonego najmu
- System licencji lub limitów lokali – tylko tam, gdzie tego potrzebują mieszkańcy
Turystyka a mieszkańcy – kto wygra?
Czy to nowy rozdział konfliktu między turystami a mieszkańcami, czy może szansa na złoty środek? Samorządowcy twierdzą, że chcą rozwiązań, które „dostosują skalę działalności do lokalnych uwarunkowań oraz potrzeb mieszkańców i rozwoju turystyki”. Złośliwi dodają: ciekawe, kiedy mieszkańcy zobaczą te zmiany w akcji…
Póki co, na konkrety musimy poczekać, bo teraz gra toczy się o naprawę podstaw: bezpieczeństwo i jasne przepisy dla wszystkich.
