Nie każda ulica, która przebiega cicho przez krakowskie dzielnice, opowiada swoją historię głośno. Jedna z nich nosi imię Bolesława Czuchajowskiego – człowieka, którego życie splata się z najczarniejszymi kartami historii miasta. W jego życiorysie pobrzmiewa duch Lwowa, tradycja Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz dramat niezapisanej codzienności przedwojennego Krakowa.
Czuchajowski urodził się w 1896 roku, a już w młodości, z charakterystyczną dla tamtego pokolenia mieszanką idealizmu i obowiązku, zaangażował się w służbę Legionom, potem – w Wojsko Polskie. Dyplom doktora prawa uzyskał w 1921 roku, ale nie poprzestał na nauce. Los przywiódł go do krakowskiego Sądu Okręgowego, gdzie od 1929 roku pełnił ważne funkcje, aż do decyzji podjętej w 1935 roku: zamienił togę wiceprezesa sądu na mniej dostojny, lecz nie mniej odpowiedzialny fotel notariusza przy ulicy św. Jana 18.
To właśnie tu, spisując ludzkie sprawy, nie stronił od aktywności społecznej. Działał w Towarzystwie Szkoły Ludowej i już w 1930 roku zasiadł w Radzie Miejskiej, skupiając się na kwestiach budżetowych, które stanowiły wtedy o losie rosnącego miasta. Kraków znajdował się w nieustannym ruchu: tym społecznym, finansowym, politycznym. Kiedy władze wyższego szczebla rozwiązały Radę, Czuchajowski został jednym z tych, którzy nie opuścili steru – jako członek Tymczasowej Rady Miejskiej, potem już z mandatem, od 1938 roku, w nowym składzie.
Prawdziwy sprawdzian przyszedł wiosną 1939 roku. To był czas bolesnej niepewności. Po rezygnacji prezydenta Mieczysława Kaplickiego miasto przez ponad dwa miesiące tkwiło bez gospodarza, aż Minister Spraw Wewnętrznych mianował Czuchajowskiego komisarzem – tymczasowym prezydentem. W kwietniu 1939 roku objął urząd, wchodząc w niego niemal w biegu, z cieniem wojny nad głową.
Gdy 3 września, tuż po wybuchu wojny, na polecenie wojewody Józefa Tymińskiego prezydent, wraz z władzami miasta, został ewakuowany do Brzeżan, nikt nie przewidział długofalowych skutków tej decyzji. Opuszczenie miasta przez władze, wojsko i policję rozbudziło panikę. Ucieczka stała się lawiną, los Krakowa wisiał na włosku.
Bolesław Czuchajowski powrócił do Krakowa już 8 listopada 1939 roku, po krótkim pobycie we Lwowie i tragicznych doświadczeniach. Przez chwilę praca notariusza była jego sposobem na normalność, jednak nie trwało to długo. W maju 1941 roku został aresztowany i wysłany do obozu w Auschwitz. Zginął w zbiorowej egzekucji 3 lipca 1941 roku. Była to śmierć jakich w tamtym czasie wiele, a jednak każda z nich znaczyła dla Krakowa nieodwracalną stratę.
Przypomnijmy. Jego żoną była Maria Garbusińska, syn Leszek został profesorem chemii i członkiem zagranicznym Polskiej Akademii Umiejętności. Rodzinne losy splatają się tu z wielką, trudną historią miasta.
Czy odnajdziemy w tej opowieści ziarno nadziei, czy tylko gorycz? Czuchajowski, cichy bohater jednej z ulic, pozostawia nam nie tylko nazwisko, ale i lekcję odwagi wobec nieznanego oraz odpowiedzialności za tych, którzy zostają w mieście, gdy władza znika za horyzontem.



