Skip to main content

W teatrze, gdzie światło zaledwie pieści kontury sceny, a cisza ma swoje ciężary i napięcia, powstaje opowieść, z której długo nie sposób się wybudzić. „Plaga” – nowy spektakl Teatru KTO w reżyserii Filipa Rudnickiego – z pozoru czerpie z mitu Hameln, miasta opanowanego przez szczury. Jednak nie o klasyczną bajkę tu chodzi. Na scenie gryzonie są tylko widmem, metaforą, a prawdziwa plaga rozwija się wśród ludzi, kiełkuje w zaufaniu do fałszywego porządku i pragnieniu prostych rozwiązań.

Rudnicki w centrum uwagi stawia Flecistę, czyli niebajkowego bohatera, lecz populistę. To charyzmatyczny lider oferujący zbiorowe wybawienie w zamian za bezwzględną lojalność. Miasto Hameln powoli, niemal niezauważalnie, traci to, co najcenniejsze – własną autonomię i wolność. Bowiem, jak podpowiada reżyser, odebranie ludziom możliwości decydowania o sobie nie zawsze następuje z hukiem, lecz „kawałek po kawałku”, w akompaniamencie dobrze skrojonych melodii propagandy.

W „Pladze” to właśnie taniec i ruch stanowią główny język wypowiedzi. Ciało zastępuje słowo, a emocje wyrażają się w gestach, pantomimie, w ekspresji bliskiej każdemu w każdym miejscu świata. Dla widza staje się to doświadczeniem głęboko osobistym. Sam może „montować” w głowie fabułę, podążać za wybraną sylwetką, wyłapywać sensy i lęki.

Scenografia Marka Brauna dopełnia tę atmosferę. Surowe, niemal monochromatyczne przestrzenie na scenie przypominają świat poddany rygorowi i nieustannej kontroli – tutaj nie ma miejsca na przypadek czy kolorowe oddechy nadziei. Tymczasem muzyka, pełna niepokoju i przewrotnie radosnych retro-melodii z przedwojennych Niemiec, buduje miazmat uroku, który usypia czujność mieszkańców Hameln, a w tle już rozbrzmiewają dźwięki nadchodzącej katastrofy.

Psychologia tłumu, mechanizmy manipulacji i wykluczenia stanowią najmocniejszy punkt refleksji w spektaklu. Rudnicki nie unika twardych odniesień – inspiruje go filozofia polityczna Carla Schmitta, którego koncepcja „przyjaciela i wroga” kładła się cieniem na XX wieku i, jak zauważa reżyser, jest boleśnie aktualna.

Kto definiuje wroga, ten definiuje wspólnotę i ma nad nią kontrolę. Niestety ten mechanizm jest aktualny i dziś, a wielu polityków zdaje się czytać teksty Schmitta do poduszki. I to jest bardzo niepokojące, bo trudno przewidzieć kto jutro stanie się dla nas szczurami, które trzeba będzie przepędzić z miasta.

Filip Rudnicki

Na scenie obserwujemy proces, w którym społeczność oddaje własną wolność za złudne poczucie bezpieczeństwa. To gorzkie przypomnienie, że odwrócenie wzroku od odpowiedzialności, szukanie łatwych wrogów i pokładanie nadziei w obietnicach silnych liderów, prowadzi prostą drogą ku nowej, opresyjnej rzeczywistości.

„Plaga” nie daje łatwych odpowiedzi ale uderza pytaniem: Ile kosztuje uległość wobec propagandy? To spektakl, po którym jeszcze długo zostaje w człowieku niepokój… i cicha, trudna do wyartykułowania troska o losy własnej społeczności.