Nie każda festiwalowa propozycja w Krakowie dostarcza emocji na poziomie venture capital – czyli miksu odwagi, ryzyka i śmiałych wizji. Tymczasem Musica Divina co roku podnosi poprzeczkę, nie tylko dla melomanów. Tegoroczna edycja idzie szeroko: stawia na dramaturgię ludzkiego losu, zestawia doświadczenia ze średniowiecza i XX wieku, angażuje społeczną odpowiedzialność za kulturę. Hasło „Media vita in morte sumus” (czyli „W środku życia w śmierci jesteśmy”) to nie przypadek – jest fundamentem całego programu.
Alamire – śledztwo dźwięków z Wysp
Startujemy z przytupem. Brytyjski zespół Alamire, prowadzony przez Davida Skinnera, zmienia koncert w prawdziwe muzykologiczne śledztwo. Ich główny cel: sześciogłosowa kompozycja Johna Shepparda – Media vita. Ten utwór powstał podczas groźnej epidemii grypy w latach 1557–1558 i oddaje intensywną trwogę oraz nadzieję ludzi, nawet w podzielonym religijnie świecie Tudorów. Sam Sheppard, notabene, padł ofiarą zarazy, co nadaje jego muzyce jeszcze większy ciężar autentyzmu.
Estoński kosmos sakralny i stare laudy
Krok dalej – z XVI-wiecznego Londynu skaczemy do bałtyckich przestrzeni. Cyrillus Kreek, pionier bałtyckiej etnomuzykologii, wprowadza nieco północnej świeżości i zadumy. Kreek rejestrował estońskie pieśni sakralne na woskowych wałkach i ratował przed zapomnieniem mikrotonalne niuanse i subtelne ozdobniki. To, co Kreek nazywał „estońskim kosmosem”, uciera się z surowego chorału luterańskiego, prawosławnych wpływów bizantyjskich i nutą nordyckiego panteizmu.
Do tego organizatorzy dołożyli jeszcze powiew Italii – laudy i dawne bractwa świeckie z Toskanii XIII i XIV wieku. Dzięki nim narodziła się codzienna liturgia, która zbliżała sacrum i to, co przyziemne. To nie koncert – to podróż przez style, czasy i duchowości.
Sezon otwarty dla Patronów
Patroni festiwalu mają w tym roku specjalny powód do satysfakcji – czeka na nich koncert otwarcia już 3 sierpnia. Znów to społeczność gra pierwsze skrzypce, patronując idei odpowiedzialności za przyszłość ambitnej sztuki.
Słowem: w Musica Divina słychać nie tylko mistrzów sprzed wieków, ale też puls wspólnoty, odpowiedzialności i krakowskiego ducha rozmachu. Moim zdaniem, jeśli gdzieś faktycznie da się poczuć „media vita” – to właśnie tutaj.
